Assessing the NBA Coaching Carousel

Przez wiele miesięcy wydawało się, że karuzela trenerska w NBA wyniesie niewiele więcej niż szybki obrót, z Nowym Jorkiem i Chicago jako jedynymi drużynami prowadzącymi poszukiwania. Potem Philadelphia stanęła w płomieniach, a Brett Brown został zwolniony. Billy Donovan uciekł niedługo później. Alvin Gentry został wyrzucony. Nate McMillan, co było szokujące, również. Mike D’Antoni odszedł z Houston, a porażające odejście w drugiej rundzie oznaczało koniec Doca Riversa w Los Angeles.

Przy zapełniających się miejscach pracy – Oklahoma City i Houston są jedynymi drużynami, które pozostały z wakatami – nadszedł czas, aby zapytać: czy były jakieś znaczące ulepszenia?

Clippers zagrali muzycznymi krzesłami na swojej ławce, przesuwając Tyronna Lue o kilka stóp, aby zajął miejsce Riversa. Lue był naturalnym wyborem: ma mistrzostwo w swoim CV i kilka lat głębokich playoffów w Cleveland. Udowodnił, że potrafi zaskarbić sobie szacunek gwiazd, co jest nie lada wyczynem w drużynie, w której prym wiodą Kawhi Leonard i Paul George. I ma znajomość, która może być krytyczna dla zespołu, który będzie musiał uderzyć w ziemię w przyszłym sezonie – dosłownie, być może, jak Lue wskazał w tym tygodniu, że chciał, aby zespół grać szybciej – kiedykolwiek następny sezon zaczyna.

Czy Lue to upgrade nad Riversem? Zależy od tego, czy uważasz, że Clippers ponieśliby taki sam los, gdyby sezon zakończył się bez przerwy. L.A., pamiętaj, było na fali, gdy uderzyła pandemia. Bańka wydmuchała cały impet, jaki miała przed przestojem. Zawodnicy się zmieniali, zdarzały się kontuzje. To nie jest usprawiedliwienie – Denver borykało się z podobnymi problemami, a Nuggets mieli siłę, by wyjść z deficytu 3-1 w półfinałach konferencji – ale przypomnienie, że Rivers dobrze ustawił Clips, zanim NBA stanęła w miejscu.

A co z Riversem, który był bezrobotny przez zaledwie kilka dni, zanim 76ers go zgarnęli? Rivers wniesie potrzebną powagę do szatni Sixers, potężny głos, którego Joel Embiid i Ben Simmons będą słuchać. Ale zatrudnienie Riversa w Filadelfii nie rozwiązuje podstawowej kwestii – Sixers mają głębokie wady. W drużynie brakuje obwodowego strzelca, starzeje się Al Horford, a otwartą kwestią pozostaje to, czy Embiid i Simmons nadają się do gry obok siebie. Rivers może wprowadzić kilka zmian – warto będzie obserwować jak gra Simmonsem – ale to na Eltonie Brandze i front office spoczywa presja, by zbalansować roster.

Stan Van Gundy jest świeżo upieczonym trenerem w Nowym Orleanie, a strata Van Gundy’ego w telewizji nie jest bez znaczenia-Van Gundy był genialny pracując nad grami w zeszłym sezonie dla TNT-this jest doskonałym wyborem. Van Gundy jest nauczycielem, kimś, kogo bona fides są zakorzenione w udanej pięcioletniej pracy w Orlando, gdzie Van Gundy poprowadził młody zespół do Finałów NBA w 2009 roku. Pelicans potrzebują tego, potrzebują, by Van Gundy zrobił dla Ziona Williamsona to, co zrobił dla Dwighta Howarda, by wyciągnął więcej z Brandona Ingrama, by odblokował talent Lonzo Balla. W Nowym Orleanie drzemie potencjał – można powiedzieć, że ze zdrowym Zionem Pels byliby w zeszłym sezonie w playoffach – a Van Gundy jest właśnie tym trenerem, który może go z nich wydobyć.

Donovan uciekł z Oklahoma City do Chicago, gdzie odziedziczy jedną z ciekawszych przebudów w NBA. Jim Boylen musiał odejść – jedynym zaskoczeniem było to, że nowy prezydent drużyny Artūras Karnišovas potrzebował na to kilku miesięcy. Donovan będzie zbierał cięgi za to jak zakończył się sezon Thunder – poważnie, co Shai Gilgeous-Alexander robił odbijając piłkę w ostatnich sekundach Game 7 i dlaczego lob do Stevena Adamsa przeciwko super-małemu Houston nie był podstawowym zagraniem – ale Donovan był pewną ręką w drużynie z Oklahoma City, która wydawała się wymyślać siebie co roku na nowo. W Chicago Donovan będzie miał szansę stworzyć solidny młody trzon, tak jak zrobił to z Gilgeousem-Alexanderem, Lu Dortem i innymi w OKC, czekając na lato 2021 roku, kiedy to duże Bulls mogą być graczami na rynku wolnych agentów.

McMillan nie zasłużył na zwolnienie w Indianie, nawet po tym, jak Miami zmietli Pacers z playoffów. Nate Bjorkgren jest czymś w rodzaju niewiadomej – były asystent Nicka Nurse’a w Toronto to kolejny coaching lifer, który wzrósł z szeregów szkół średnich do G League do NBA, aby zarobić na tę szansę – ale niewiadome nie są złą rzeczą. Czym był Nurse zanim Raptors dali mu szansę? Albo Erik Spoelstra zanim Pat Riley powierzył mu prowadzenie Heat? Brad Stevens był trenerem mid-major college’u zanim zadzwonił do niego Boston. W Bjorkgrenie jest sporo z Nurse’a, który obiecuje, że Pacers będą trafiać więcej trójek, będą bardziej destrukcyjni w obronie i będą rzucać unikalne rotacje. Warto dać mu szansę.

Tom Thibodeau przeszedł przez wringer w ostatnich latach, ale nie popełnijcie błędu: Thibs potrafi trenować. Timberwolves implodowali po części z powodu ruchów personalnych Thibodeau, po części z powodu jego chłodnych relacji z kluczowymi postaciami w front office T-Wolves, ale nie zapominajmy, że Minnesota wygrała 47 spotkań w ostatnim pełnym sezonie Thibodeau, a Bulls co roku byli wśród najlepszych w NBA. Thibs malowany jest jako trener, który lepiej czuje się z weteranami i pewnie tak jest, ale w Chicago na czele drużyny stali dwudziestokilkulatkowie w osobach Derricka Rose’a (najmłodszy MVP NBA za kadencji Thibodeau), Joakima Noah, Taja Gibsona i Luola Denga. W Minnesocie pod okiem Thibodeau Karl-Anthony Towns stał się All-Starem. Niezależnie od jego wad personalnych – Thibodeau nigdy, przenigdy nie powinien być już odpowiedzialny za personalia w zespole – Thibs jest trenerem na wysokim poziomie, który potrafi zmaksymalizować talent w każdym rosterze, młodym czy starym.

Zmiany trenerskie są łatwe, szybki sposób dla zespołów, aby energetyzować bazę fanów i stworzyć nadzieję na przyszłość. Ten offseason miał kilka godnych uwagi. Zobaczymy jak wiele z nich się sprawdzi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.